Autor Wątek: Zabezpieczenie antykorozyjne - doświadczenia (F)  (Przeczytany 22421 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

piwo

  • Gość
zabezpieczenie antykorozyjne - do¶wiadczenia (F)
« Odpowiedź #15 dnia: 01 Grudnia 2004, 15:01:10 »
Cytat: Yacek

Zgadzam sie, cena nie jest niska ... zastanowilem sie przed ta decyzja 3 razy. :)


Ja nie zastanawialem sie tak dlugo...  Ale tez przerazaja mnie ceny ktore podajecie. Ja robilem w Rzeszowie i zaplacilem 300zl za calkowita konserwacje podwozia. Oczywiscie zrobiona profesjonalnie - dokladne mycie cisnieniowe na poczatek, zrobione nadkola, progi, profile zamkniete itp. Cala operacja trwala ponad poltora dnia. I zapewniam ze nie robilem tego w warsztacie "typu szopa soltysa" - jest to zaklad ktory swego czasu byl autoryzowanym salonem&serwisem Toyoty, teraz specjalizuje sie ogolnie w autach japonskich i koreanskich. Ale porownywalem oferty innych i ta cena byla podobna. Moge sluzyc zainteresowanym namiarami.

lenam

  • Gość
zabezpieczenie antykorozyjne - do¶wiadczenia (F)
« Odpowiedź #16 dnia: 01 Grudnia 2004, 15:04:19 »
Babciu Ewo - a ten lakiernik to godny? Może byś sięnim podzieliła, jeżeli polecasz.

Co do teściowej - skądże, mam fantastyczną, nota bene psychiatra z doświadczeniem, więc w sam raz :roll ! Użyłem słowa teściowa jako powszechnie stosowanego symbolu osób kochanych inaczej... Z nicku można by wnioskować, że sama możesz być teściową, zatem na wszelki wypadek profilaktycznie siękajam  :modlitwa
Pozdrowionka
lenam

BabciaEwa

  • Gość
zabezpieczenie antykorozyjne - do¶wiadczenia (F)
« Odpowiedź #17 dnia: 01 Grudnia 2004, 15:57:07 »
Od końca.
Teściową faktycznie mogłabym być, ale na szczęście nie jestem. :abadgrin Nie musisz sięwięc kajać.
Co do blacharza. Robiłam u niego transplantacjęróżnych elementów nadwozia u mojej, tzn. wymianęstarych nadgryzionych na też używane, ale w dobrym stanie, do tego malowanie z burego na białe. Na razie jest ok. Wszystko siętrzyma, lakier nie odłazi. Wziął po 200zł za element. Chyba nie tak dużo, bo w innych miejscach wołali nawet 350. Robota była zrobiona tak, jak było umówione, nic z auta nie zginęło, nic co nie powinno nie było ubabrane białym lakierem, auto ładnie umyte.
To była najpoważniejsza robota. Reszta to drobiazgi typu: pomalowanie obudowy lusterka w roverze (lakier dobrał idealnie), czy zamalowanie jakichś ubytków ("wypadki przy pracy"). Na razie nic mu nie mogęzłego zarzucić.
Firma sięnazywa BUM-SERVIS  :adiabelek i mieści sięna ul. Na Dołach. Jeżli nic Ci ta nazwa (ulicy) nie mówi, to wyjaśniam: albo z Dekerta (za skrzyżowaniem, jadąc od strony Dąbia) pierwsza w lewo, kawałek prosto i w prawo na teren jakiejś dawnej firmy i potem prosto przez "podwórko". BUM jest w sąsiedztwie stacji diagnostycznej.
Jakby Ci nie pasowało od tej strony, to łatwo można dojechać z Nowohuckiej. Za skrzyżowaniem w/w z Klimeckiego i Płaszowską, po prawej stronie, jadąc od Huty, są dwie stacji Statoil i Arge. Trzeba przejechać przez którąkolwiek z nich i dalej - jak wyżej.
Telefon mam na pieczątce taki: 423-54-68, ale gość posługuje sięgłównie komórką (sam też pracuje), więc może zwykłego po prostu nie usłyszeć.
Powodzenia

Pan_CzÂłowiek

  • Gość
zabezpieczenie antykorozyjne - do¶wiadczenia (F)
« Odpowiedź #18 dnia: 17 Stycznia 2005, 23:22:33 »
A po co zabezpieczać. Przecież to ocynk. 12 lat gwary na perfomacje i korozje. Byc moż sie myle

lenam

  • Gość
zabezpieczenie antykorozyjne - do¶wiadczenia (F)
« Odpowiedź #19 dnia: 18 Stycznia 2005, 17:51:06 »
12 lat gwarancji to tylko na perforację(czyli: dziury na wylot), i to obecnie, a nie 10 lat temu, kiedy moja cari była nówką ;) Na lakier to i dziś 3 lata, co oznacza, że po tym okresie producent dopuszcza ślady rdzy. Dowolnej wielkości.
Po co zabezpieczać? Cóż, mnie nie stać na nowe, dobre, duże auto, ani na zmienianie wózka co roku, więc po prostu dbam o dobytek. Po konserwacji powiedzieli mi, że blacha w świetnym stanie jak na  ten wiek auta, ale w profilach tu i ówdzie były już początki rdzy, więc czas był akurat na zabezpieczenie. Dali 2 lata gwarancji na robotę. Nieźle.
A poza tym mam jakiś uraz czy coś - nie zniosęna samochodzie nawet plamki rdzy. Nieszkodliwy odjazd, co nie?
PZDR

mivan

  • Gość
Elektroniczne
« Odpowiedź #20 dnia: 19 Stycznia 2005, 11:11:50 »
Przegladajac Allegro natrafilem na cosik takiego: Elektroniczne zabezpieczenie antykorozyjne
Pogrzebalem na necie i np. takowych zabezpieczen uzywa sie do bojlerow. Co wy na to? Jakies doswiadczenia?

jaari

  • Gość
Re: zabezpieczenie antykorozyjne - do¶wiadczenia
« Odpowiedź #21 dnia: 19 Stycznia 2005, 13:10:55 »
Cytat: lenam
Niebawem wybieram sięzakonserwować moją carinkę(9 lat) i zastanawiam się, jaką metodękonserwacji wybrać.

<BR>
Lenam, mam jedno pytanie - a po co??? Po co zabezpieczać coś, co jest zrobione dobrze?Czyżbym był jedynym użytkownikiem Cariny z 1996 r., który nie ma NIGDZIE ani jednego maleńkiego ślady korozji? Czytając niektóre posty zaczynam przypuszczać, że została w nas nostalgia za dawnymi czasami, kiedy Polonezy i "duże " Fiaty trzeba było gęsto smarować przed zimą, żeby nogi nie wypadły przez przerdzewiałą podłogę... :D
A propos - autentycznie rzadko kiedy widujęna ulicy skorodowaną CarinęE.Czasami zdarza sięCarina II i Corolla, ale wiek robi swoje.Gdzieś obiło mi sięo uszy, że producent dawał 12 lat gwarancji na perforacjękaroserii w Carince E, więc jeszcze chyba (oby!!!) troszkępojeżdżębezstresowo i bez wydawania 1000pln na "zabezpieczanie antykorozyjne",które dla mnie jest reliktem minionych czasów.
PS. Moja niunia jeździ od nowości w Polsce, więc zna dobrze co to sól  :)

lenam

  • Gość
zabezpieczenie antykorozyjne - do¶wiadczenia (F)
« Odpowiedź #22 dnia: 19 Stycznia 2005, 14:42:13 »
Dodatkowe zabezpieczenie jest rzeczywiście reliktem, ale podobnie reliktem jest już... 10-letnie auto. Zatem wszystko pasuje :D
A poważnie: jasne, gdyby ktoś nowym autem z salonu pojechał do zabezpiecznia, byłoby to bez sensu. Ale w przypadku starej bryczki? No nie wiem. Zapewne wiele 9-10-letnich carin nie ma widocznej rdzy, ale są pewnie i takie, co mają. Ponadto rdza zaczyna siętam, gdzie jej nie widać, a jak już widać, to jest za późno na konserwację. Nagle wiosną, bum, tu i ówdzie bąbelki, tu kawałeczek sięzłuszczy, a pod spodem brązowo. Nie cierpię. Naprawa blacharsko-lakiernicza też kosztuje (jeżeli chcemy mieć wóz estetyczny), no i nie wiadomo jak długo wytrzyma, loteria. Plus to, co napisałem, odpowiadając na post Pana Człowieka.
Zresztą, to jest trochędyskusja na temat: co lepiej, zapobiegać czy leczyć?
Pzdr.

Pan_CzÂłowiek

  • Gość
zabezpieczenie antykorozyjne - do¶wiadczenia (F)
« Odpowiedź #23 dnia: 23 Stycznia 2005, 21:50:14 »
Ja nie zamierzam konserwować mojej Cari. Pewnie zmienie zdanie jak rdze zobacze. Ale cóż robić taki charakter... :-DD


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl