no i dopadło mnie:
lewy przód (żarówka) przepalił sięw Wigilięwieczorem, prawy dla odmiany w 2 dzień Świąt jak juz jechałem od rodziny spowrotem do Warszawy - w centrum Łodzi.
1. Nie mam żarówek
2. Nie mam narzędzi
3. samochód załadowany pod sufit, ja w garniaku, żona i pies w samochodzie
4. Ściemnia się
Więc za telefon i dzwoniępod ratunkowy Toyoty (skoro deklarują pomoc w każdej sytuacji...):
otrzymałem info, że w zasadzie żarówki wymienia sięw serwisie, ale pan może podesłać kogoś z autopomocy, jak da radęto wymieni, jak nie - zlawetuje mnie do serwisu i ato do odbioru "jutro", co do żarówek - też nie ma pweności, czy będzie pan miał przy sobie.
Dojechałem na ślepo do BP na Strykowskiej, kupiłem Philipsy Power Night 4000 i czekam - dla pewności zadzwoniłem raz jeszcze, żeby poinformować Panów i Panie z Toyoty, że żarówki już mam - czekam tylko na "fachowca".
To był błąd, ponieważ Pani z infolinii dokonała zuchwałej nadinterpretacji mojej informacji o żarówkach i stwierdziła, że skoro mam żarówki to sobie już poradzęi odwołała pomoc.
Zadzwoniłem kolejny raz po godzinie, odkręciłem to, co Pani nakręciła i po kolejnej pół godzinie "fachowiec" był na miejscu.
Wymiana 2 żarówek zajęła mu 45 minut !!!
Ale - dzięki temu że na BP zwykłe żarówy były za cirka 30 PLN a Philipsy za 60 - i cisnęła mnie życiowa konieczność - szrpnąłem sięw końc na zachwalane tak "lampki"
I powiem, że niczego sobie; świecą faktycznie trochęlepiej niż zwykłe, zwłaszcza w deszczu!
Barwa światła dużo przyjemniejsza, pobocze prawe widać zdecydowanie dalej, a na długich "asfalt siętopi"
Uważam, że warto zmienić i polecam Wam wszystkim przesiadkę.
A co do całej procedury wymiany - faktycznie da sięwymienić samemu i ręcznie - trzeba tylko wiedzieć: JAK - facet z autopomocy wymieniał 1 raz w Yarku i sięnapocił, ale po fakcie stwierdziliśmy obaj, że drugi raz zrobilibyśmy to w max 10 minut i to bez wyjmowania akku i żadnych innych ceregieli - nawet z moimi łapkami jak bochenki chleba.
Pozdrawiam wszystkich i do siego roku
Krzysiek.