Ja wcześniej nie myślałem o rozpórce właśnie z tego powodu, o którym napisał Bartek. Uważam, że do normalnej (nawet szybkiej i agresywnej) jazdy, nie jest ona niezbędna. Po prostu nie widzę szans by odczuć jakąkolwiek poprawę trakcji podczas normalnej eksploatacji.
Natomiast moją uwagę zwróciła inna rzecz (o której też piszecie): mianowicie dobre "zdrowie" auta w większym odstępie czasu. Przy obniżonym zawiasie (nawet tak niewiele jak 35mm) auto będzie poddane nieco większym obciążeniom na nierównościach. Rozpórka usztywniając konstrukcję dokona tego, o czym piszecie obydwaj: sprawi, że auto się nie "porozłazi" tak szybko, jak mogłoby. Nie pozostaje to bez znaczenia dla takich spraw jak chociażby korozja (pracujące elementy konstrukcji auta tym szybciej korodują, im większą pracę wykonują). Pod tym względem rozpórka ma sens nawet przy seryjnym zawieszeniu.
Oczywiście można by zacząć się zastanawiać, czy spinać zawieszenie dołem, czy łączyć kielichy z tyłu itd. Tylko takie zabiegi moim zdaniem byłyby wyraźnym przerostem formy nad treścią (i dotyczy to każdego auta które nie jest robione na tor).
Szykując mocowania rozpórki do pomalowania zauważyłem pewną rzecz. Otóż śruba łącząca "belkę" z mocowaniem zakładanym na kielichy ma lekki luz w tulei przez którą przechodzi. Wydaje mi się, że tak nie powinno być. Oczywiście w teorii, po mocnym skręceniu wszystkiego, nic nie powinno się przesuwać; Niemniej jednak na wszelki wypadek przygotuję jakiś wkład do tulei. Zastanawiam się tylko, skąd wziąć kawałek blachy o odpowiedniej grubości (wszystko co mam jest zdecydowanie za grube).
spełniam prośbę
kafara1