Dzis przypadkowo odkrylem "mala" usterke jaka jest urwana sonda... dyndala tak sobie tylko na kabelku... przepalila sie w niej taka jakby pierwsza oslona...
starletka palila dosc sporo ale dosc ostro jezdze wiec az tak tego nie odczulem... osiagi do 5 tysiecy byly takie same a od 5 do 7 autko stracilo to charakterystyczne lekkie kopniecie... winilem za to przelotowke ktora zostala wstawiona w miejsce pierwszego tlumika... sondy nie obstawialem bo naczytalem sie ze auto spala przy uszkodzonej sondzie kosmiczne ilosci paliwa i nie ma mocy a u mnie wcale tak nie było...
sprawdzilem kody i wskazalo na kod 25 czyli "niewłaściwy skład mieszanki paliwowo-powietrznej"...
tak to wyglada:



sprawdzilem z ciekawosci czy po przytknieciu/wsadzeniu sondy na wlasciwe miejsce wszystko wroci do normy i zlapalem ją i to co zostalo z jej mocowaniu taką metalową obejmą... zresetowalem komputer i blad zniknal... troche pojezdzilem i nadal niby jest wporzadku...
mam tylko takie pytanie czy mozna to jakos pospawac, zalutowac, skleic poxylina i czy myslicie ze dlugo tak wytrzyma... zaszkodzi jej to jakos ??