No żesz qr..a mać, cholerne forum :( Elaborat mi zjadło :(
Zatem jeszcze raz w skrócie...
Poczytałem te linki i ich okolice. Wychodzi na to, że przodem jak najbardziej poducha włączona, tylko fotel odsunięty. Na mój gust to maksymalne odsunięcie to przesada.
Osobiście wolałbym żeby dzieciak spotkał się z poduszką nawet za cenę wstrząśnienia mózgu niż skręcił sobie kark bo fotel był za daleko od poduszki i główka nie doleciała :(
Z resztą, chyba wszystkie foteliki mają zagłówki z trzymaniem bocznym, co ograniczy wciskanie głowy w fotelik, a i od tyłu też jest miękko więc to nie spotkanie ze ścianą

Na mój chłopski rozum większe szanse przeżycia są przy wstrząśniętym mózgu plus ew. rozkwaszonym/złamanym nosie niż zerwanym karku :(
Znalazłem jeszcze całkiem sympatyczną lekcję "anatomii fotelikowej" z obrazkami, które doskonale ilustrują jaki ciężar dzieciak nosi na karku i jak dla mnie logicznym jest, że trzeba jakoś ten ciężar podtrzymać/zatrzymać:
http://fotelik.info/pl/art/po_co_ten_fotelik,11.htmlZ dwojga złego ja wybieram trzęsienie głowy i plaskatą facjatę niż luźno dydnającą łepetynkę :(
Z resztą... czy to mało dzieciaków dostało w łeb huśtawką w parku albo lądowało z huśtawki, drabinek itp. na twarz i żyją i mają się dobrze ?
Kurde, ale tematy... Od samych teoretycznych rozważań ciarki chodzą po plecach.
Pozdro.