Mam małą szajbe na punkcie czystości silnika i ja.Do niedawna powoziłem "Niezawodnymi,bezawaryjnymi" dojczlandami.Ostatni(Passat z silnikiem 9a,automat wersja U.S.A) doprowadził mnie do takiego stanu że piana waliła mi uszami.Nigdy więcej glupia niemniecka samochoda! Od paru dni jestem w posiadaniu kamraka v6 z 93r,wersja U.S.A.Mycie silnika przetestowałem na niemcach. Kabelki które wchodzą do różnej maści wtyk są na ogół popękane przy wejściach do nich .Czarny silikon k2,na kabelki przy wejściach do wtyk nakładam jego nie wielką ilość,tworząc coś w rodzaju kapturka.Żmudne,pracochłonne,ale spełnia swoją role znakomicie.Następnie 10l..rozcieńczalnika,pędzle krzywiki,zraszacz do kwiatów i wio.Zero wody,i jej pochodnych,zero szmat,i zero problemów z elektroniką.Wstawię fotkę ostatniego szkopa,przedstawia początki doprowadzania silnika do wyglądu.