Witam Wszystkich

Tradycyjnie „uderzę „ z czymś głupawym ale przewertowałam forum i nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na moje zapytanie a nie chce z siebie robić totalnego blond debila bo niedługo w żadnym warsztacie w okolicy nie będę mogła się pojawić.

PROBLEM: Usłyszałam dzisiaj podczas parkowania że moja
kierownica zaczęła wydawać z siebie taki nieprzyjemny skrzeczący dźwięk. Na pewno była to kierownica (w sensie ze nic pod maską) bo to wyraźnie było słychać jakby „w kierownicy”. Nie były to żadne stuki tylko właśnie takie skrzeczenie. Objawiało się ono podczas skrętów (bardziej skrzeczała jak kręciłam w prawo). Podczas postoju jak kręciłam nią zapalczywie też skrzeczała. Co prawda potem jak się na niej uwiesiłam kręcąc na obie strony dźwięk jakby zelżał. Podczas jazdy raczej nic się nie działo bo zwróciłabym uwagę na ten dźwięk a tak na prawdę usłyszałam go dopiero podczas ostrych skrętów na parkingu. Nie było żadnych problemów z absolutnie niczym, jechała jak zwykle jak po maśle, żadnych kontrolek ze coś nie tak.
(Mój Yarek to 2005r, wersja 1,0 bez wspomagania kierownicy. Dopiero co przeszła przegląd a po zimie porządny remont u mechanika bo przez te zaspy nieźle ja przeciągnęłam ale wszystko zostało naprawione i do dzisiejszych skrzeków nie było problemów)Nie zmienia to faktu że dźwięk był doprawdy paskudny, mało przyjemny (zęby od czegoś takiego bolą ) :-o i na pewno słyszalny więc mam pytanie czy podjechać gdzieś i niech to czymś nie wiem nasmarują ? Może coś się tam zatarło czy coś? Czy jest to objaw czegoś poważniejszego?
Wiem że z igły robię widły ale nie chce jeździć skrzeczącą ropuchą

a już tym bardziej nie chce wyjechać np. za 2 dni do roboty i stanąć na środku miasta bo coś się nie wiem „zatrze” albo co..........a wiecie spanikowana blondyna na środku drogi w centrum miasta to żadna atrakcja dla ludzi śpieszących do swoich „kołchozów pracy”

Z góry dziękuję za pomoc
