ASO tylko z musu, czyli Gwarancja i Szkoda z OC sprawcy. Najgorszy możliwie serwis opakowany w nawijającą ci makaron na uszy obsługę. Po wymianie drzwi została mi jakaś gąbka w kieszeni, piszę maila z pytaniem czy to jest od auta, czy co to jest bo autentycznie nie wiem, a że inną rzecz spartolili to mnie zaprosili na poprawki. Przy odbiorze mi pan obsługujący mówi że „gąbka okazała się kluczowa”. Wsadzili ją za głośnik niskotonowy, ten co się wyciąga szarpnięciem. Okleinę ramki okna łaskawie zamówili poprawną, a nie jakiś za krótki kawałek czarnej taśmy z odzysku, ale drzwi dalej nie są równo dopasowane do tylnych, co prawda lepiej niż było za pierwszym razem. No ale żeby to zrobić dobrze to by musieli mieć hydrauliczne ramię jak mają w fabryce aby przełożyć ciężar drzwi, lub poświęcić dużo czasu a z tego pieniędzy nie ma to byle jak na oko i fajrant. Klient w końcu się znudzi reklamowaniem. Jak na ASO Toyoty w PL i tak powyżej normy, bo w ogóle mieli lakiernię/blacharnie w salonie, znajomemu nawet nie powiedzieli że nie mają i pojechali autem na kołach do miasteczka 40km dalej. Nawet nie przerzucili auta w tryb serwisowy i była trasa w MyToyota. Auto z leasingu, tylko jedna osoba jest uprawniona do prowadzenia. Także jakość sztos. Jest szansa że to czytają, to pozdrawiam. Do zobaczenia w sierpniu na okresowym serwisie co nam jeszcze jesteście dłużni. Ciekawe jaki olej będzie w tym darmowym pierwszym serwisie, 5w30?