Kręciłam się w okolicy Starówki bo tam zaparkowałam auto żeby iść na obiad, a potem trzeba było się jakoś dostać na wylot. Kręciłam się zgodnie z nakazami przy każdej uliczce, w końcu przy którejś nie było nakazu ani żadnego innego znaku w polu widzenia więc pojechałam prosto zwłaszcza, że widziałam tam zaparkowane auta, które jakoś wjechać musiały. Po chwili Pan Strażnik Miejski (którego wyglądu i zachowania nie skomentuję), pomachał do mnie lizakiem. Zaczął coś mówić o 500 zł w związku z niestosowaniem się do znaku B-1, tj. zakaz ruchu, więc szybko poszłam i obejrzałam wjazd do tej ulicy, rzeczywiście znak był ale na takiej wysokości i w takim miejscu, że widzą go tylko mieszkańcy Torunia. Skończyło się na 100 zł, 5 punktach i urazie do Torunia :( Po podpisaniu mandatu kazał mi jechać ignorując wszystkie znaki bo On "już swoje zrobił"
