Wracając do kwestii wypłaty ubezpieczenia - aby ubezpieczyciel mógł zakwestionować stan pojazdu, musi być wykazany związek pomiędzy np. rodzajem zastosowanych żarówek a przyczyną kolizji. Policja jeśli na coś zwróci uwagę, to na niesprawność techniczną, czyli np. że auto miało łyse opony albo przepalone żarówki, a nie na rozmiar lub typ. Auto trafia do warsztatu, który robi wycenę szkód a przedstawiciel ubezpieczyciela nawet go nie ogląda.
No to powodzenia, trzy zdarzenia z przeciągu 5 lat, wszystkie trzy ( na szczęście nie z mojej winy) :
Auto dokładnie obejrzane, obfotografowane włącznie z rozmiarem typem opon i wysokości bieżnika. Ale prawdziwa jazda zaczyna się gdy jest poszkodowany pow. 14 dni lub ofiara.
Nie będę się kopał z koniem, tylko nie wprowadzajcie w błąd ludzi.
Wysłane z mojego BAH-L09 przy użyciu Tapatalka