Marcin ja się pytam nie z przekory tylko po prostu nie wiem jak to jest z tymi gniazdami świec. W życiu może w trzech samochodach miałem potrzebę a raczej z ciekawości wykręcałem świece i nie zauważyłem żeby coś tam korodowało. Przecież one muszą być szczelne więc co tam może się dziać?
Gwint uszczelnia świece jedynie częściowo, bo od uszczelnienia jest pierścień pod świecą. Często zdarza się, że np. pół zwoju gwintu świecy wystaje w komorę spalania i to zgnije, a jak wykręcisz, to np. razem z połową gwintu. Bywa, że między stalą a aluminium zrobi się ogniwo, albo że ktoś posmaruje świece miedzianym i wtedy jeszcze łatwiej o ogniwo. Dodaj do tego amplitudę ciśnień i temperatur oraz ich częstość. Albo, dodaj jakiegoś geniusza, który (podobnie jak z kołami) dokręca "na rękę", przeciągając gwint. Raz przejdzie, drugi raz przejdzie, ale po kilku(nastu/dzięsięciu) wymianach świec dociąganie z ręki może się zemścić. Zresztą - dokręć nowe zgodnie z zaleceniem producenta, przy użyciu markowego, cechowanego dynama. Będziesz miał wrażenie, że je palcami odkręcisz, albo, że zaraz wypadną.
Z testów wyszło, że tulejki świec wytrzymują nawet ponad 100Nm, a gwinty w głowicy potrafią i 130Nm utrzymać, ale jeśli producent podaje określony moment, to raczej nie dla picu, tylko, żeby się do niego stosować. Ja nikogo do niczego nie zmuszam, bo zaraz się zacznie, że ktoś od lat dokręca z ręki i się nic nie dzieje, albo, że mam dziwny samochód, że w nim wiecznie są problemy. Owszem, są, m.in. dlatego, że są w nim podzespoły, które ktoś wcześniej właśnie w taki sposób traktował.