Ceny np. francuzów i ich utrata wartości... skądś się bierze. Nie jest to mit, jest to tzw. "mądrość rynku".
A pisanie, że niezawodność wszystkich marek jest podobna, że "nie ma ogromnych różnic" jest nadużyciem ogromnym. I nieprawdą.
W ciągu 20 lat kupiłem i sprzedałem kilkadziesiąt aut dużej części marek. I niniejszym stwierdzam, że gdybym powiedział podobnie jak wyżej, byłbym kłamcą. Przed sobą i innymi.
To marketing, Milos, i niestety w niego uwierzyłeś. Ja też kiedyś uwierzyłem. I drogo mnie to kosztowało.
Na ten przykład z francuskim przemysłem, to na przykładzie Picasso za stówę, które kupiłem, to przy dzisiejszym przebiegu rzędu ledwie kilku tys. km w Verso, z Picasso już były walki na serwisie. Trzy razy poleciały tarcze hamulcowe, popsuł się fotel, wyświetlacz lcd, lusterko, bluetooth, palił 17,5 l/100 km (a taki super-extra-miodzio ponoć silnik 1,6 THP), odkryłem, że warstwa lakieru jest o niebo cieńsza niż w jakiejkolwiek innej marce, pewne elementy (jak np. zderzak) pomalowane są... po złożeniu (czyli byle jak, w zakamarkach lakieru brak).
Ponadto kierownica drżała (bez hamowania) również między 120-140 km/h i "kilka(naście) innych "drobnostek".
Co ciekawe - kto był winien? Ja! Jak stwierdzał serwis: "hamować Pan nie umie" albo "siadać na fotelu Pan nie umie" itd. itp.

A że francuzi kupują i tzw. europa zachodnia, to po prostu wynika z faktu, że mają na tyle kasy, że dziś kupią, a za rok-dwa sprzedadzą. Dla nich (ich zarobków) to nie problem! Dodatkowo dla francuzów to kwestia lojalności, popierania własnych fabryk.
I tak mogę o wielu markach - o tych co nie wiem, piszę, że nie wiem.
A Kia/Hyundai rzeczywiście poszły do przodu. Ale dalej są z tyłu peletonu! A pseudogwarancja 5/7-letnia do niczego nikomu nie służy, jest kłamstwem albo jak kto woli głęboko zakamuflowaną (nie)prawdą marketingową. Na własne oczy widziałem pisemne, poufne zalecenia centrali i producenta dot. poszczególnych elementów: np. łączniki 2 lata/40.000 km, radio 2 lata, rzadko co dłużej!
A w Avenie wymienili mi bez gadania klocki hamulcowe, bo piszczały (cicho i czasami - i tylko w korku!). I nikt nie mówił, że "część eksploatacyjna", że "nie umie Pan hamować" i innych farmazonów.
Tego nawet w Nissanie, gdzie warunki gwarancji są dość dobre, nie robią.

I żeby nie było - nie twierdzę, że Toyota jest super-extra bezawaryjna. Ale odstaje in plus od wszystkich (od Porsche to nie wiem

). I debila z człowieka nie robią.