Artykulik z giełdy smaochodowej nr 14/2004 z 20.02.2004 roku o używanej Cari
Bez fantazji i... awarii: Toyota Carina E (1992-1997)
Projektanci Cariny E nie przyłożyli sięspecjalnie do pracy. Zarówno sylwetka auta, jak i jego wnętrze, zdaniem samych użytkowników, są mało ciekawe. Nie szata jest jednak najważniejsza. Tyle pochwał na temat walorów użytkowych, a głównie znikomej awaryjności, usłyszeć można wyjątkowo rzadko.
Historia modelu ma równo 20 lat. Już poprzedniczki Cariny E (Carina i Carina II) miały opiniępojazdów bardzo trwałych i niemal niezawodnych. Podstawowym problemem było zabezpieczenie antykorozyjne nadwozi, głównie tych z lat 1984-1988.
Carina E doczekała siętrzech wersji nadwoziowych. Od początku w ofercie znalazły się: czterodrzwiowy sedan i pięciodrzwiowy liftback (poj. bagażników w obu wersjach to ok. 500 l), a rok później do sprzedaży weszło kombi, które było minimalnie dłuższe (bagażnik - 530 l).
Wybór wśród wersji silnikowych był niewielki. Na wtórnym rynku zdecydowanie najwięcej jest aut z motorami o poj. 1,6 l oraz 2,0 l. Użytkownicy podkreślają, że średnie spalanie tylko nieznacznie odbiega od norm producenta (7,8 i 8,8 l/100 km), a różnice we wskazaniach są stosunkowo niewielkie. Jak wynika z naszego sondażu, w obu przypadkach dane uzyskane przez użytkowników różnią sięco najwyżej o 0,5-0,7 l/100 km. Trzecim z benzyniaków jest 107-konny motor o poj. 1,8. Podobnie jak w przypadku innych "japończyków" z tego okresu za mankament można uznać ograniczoną ofertędiesli. Na rynku wtórnym trafiają siępojedyncze egzemplarze aut z silnikiem wysokoprężnym 2.0 (pochodzącym z Cariny II), jednak o zbyt małej mocy (73 KM) jak na potrzeby 4,5-metrowego auta. Później jednostkętęwyposażono w sprężarkę(moc silnika wzrosła o kilkanaście procent), ale i ona nie znalazła zbyt wielu amatorów. Osiągi aut z tymi jednostkami były marne, co zniechęcało kupujących. Kusiło jedynie relatywnie niskie spalanie, choć zdaniem użytkowników i tak było niemałe (ok. 7,5 l/100 km). Diesle nie zdobyły większej popularności, pomimo że nie były droższe od wersji benzynowych.
Najpopularniejsze jednostki zbierają natomiast niemal same pochwały. W dwóch na dziesięć lustrowanych przez nas egzemplarzach użytkownicy sygnalizowali awarie układu chłodzącego (włącznik wentylatora), sporadycznie trafiały sięnarzekania na zbyt duży "apetyt" jednostek na olej silnikowy. W każdym przypadku wina była taka sama. Nawet w samochodzie mającym opiniębezawaryjnego co pewien czas należy sprawdzić np. stan uszczelek (głowica, miska olejowa). Zapominalscy po prostu dopuścili do wycieków. Sporadycznie pojawiały sięutyskiwania na działanie układu elektrycznego. Uczestnicy naszej sondy potwierdzali też obiegowe opinie na temat niskiej trwałości elementów układu wydechowego.
Zawieszenie Cariny ma opiniębardzo trwałego. Trafiliśmy na egzemplarze, w których (pomimo przebiegów oscylujących wokół 200 tys. km) właściwie nic nie naprawiano. Większość użytkowników jako minus wymienia za to jego zbytnią sztywność. To bezpośrednio rzutuje na komfort podróżowania. Na gładkich nawierzchniach nie ma problemów, ale na dziurawych jest już gorzej.
Zagospodarowanie wnętrza jest niemal wzorcowe. Miejsca jest dużo na przednich, jak i tylnych siedzeniach. Trudno też zarzucić coś funkcjonalności kabiny. Mało kto skarżył sięrównież na szarobure wnętrze czy mało ciekawą deskęrozdzielczą, choć rzeczywiście styliści nie dali sięponieść fantazji. Mankamentem większości egzemplarzy z pierwszego okresu produkcji jest stosunkowo marne wyposażenie. Od 1995 r. w Carinie E seryjnie montowano poduszkępowietrzną, a w zdecydowanej większości wersji spotyka siętakże ABS. Praktycznie w żadnej wersji w standardowym pakiecie wyposażenia nie było klimatyzacji, choć wiele aut ją posiada. Doposażenie Cariny E w taki "drobiazg" kosztował w Niemczech czy Holandii równowartość ok. 6 tys. zł.
Na giełdzie egzemplarzy tego modelu jest niewiele. Te, które są, jeśli mają bezwypadkową przeszłość i pełną dokumentację, szybko zmieniają właścicieli. Najstarsze Cariny E można kupić za mniej niż 15 tys. zł.
Zdaniem eksperta
Józef Tworzydło, Szybki Serwis, Auto Centrum, Poznań: - Już poprzednia Carina miała wiele zalet. Można było mieć pewne zastrzeżenia do trwałości karoserii. W Carinie E tego problemu nie ma, zarówno nadwozie, jak i podwozie są dobrze zabezpieczone. Zdarzają sięwycieki oleju z silnika, ale trudno uznać to za typowy mankament. Podobnie zresztą z układem chłodzącym. Niektórzy właściciele zapominają, że i ten układ należy sprawdzać i konserwować. Bywa, że pojawiają sięproblemy z układem paliwowym (sonda), jednak winęza to należy przypisać raczej kiepskiej jakości paliwa. Przy odpowiedniej eksploatacji oraz regularnych przeglądach silniki Cariny są też stosunkowo oszczędne. Model ma opinięmało awaryjnego, ale w konkretnych przypadkach bywa inaczej. Trafiają sięczęsto niestarannie naprawione auta powypadkowe. Wówczas nowy właściciel może, na teoretycznie mało kłopotliwej Carinie, bardzo sięzawieść.