Było dziś tak:
Mama poszła do banku, a kulawy właściciel auta, czyli ja, siedział w domu i kiedy coś zawyło, odruchowo stanął słupka i zobaczył wyjące tym razem swoje auto.
Auto powyło minutęi przestało.
Telefon do dealera, który mówi tak: proszęsięnie martwić, to jeszcze nie znaczy, że ktoś próbował ukraść albo sięwłamać, może być czujka za mocno ustawiona.
Mama wraca i mówi: faktycznie, jak zmiatałam śnieg miotełką z samochodu, to mi sięalarm już raz włączył.
Czyli wynika, z tego, co mówił dealer, że trzeba jechać do ASO i wyregulować, jeśli sięwięcej niż raz powtórzyło.
Jestem tylko ciekawa, czy zdarzyło sięto komus jeszcze?
Jak widać zbyt czuły alarm, to też niedobrze, choć nie ma wpływu na pracęukładu, tylko na nerwy właściciela :anarty
Acha, Challengera mam.
Pozdrawiam, jeszcze 8 dni w gipsie
KingAM