W związku z awarią nowego nabytku, piszę, żeby się poradzić mądrzejszych głów.

Pierwszą myślą po awarii, było zmienic silnik, jednak podkusilo mnie, aby przed wymianą zdjąć głowicę i zobaczyc co i jak, okazało się, ze wypaliło uszczelkę pod głowicą między 3 a 4 cylindrem, co ciekawe, uszczelka wrzucona na silikon

, a dwie szpiliki rękami odkręciłem

Pomyślałem żeby sprawdzić na szczelność głowice, bo wygląda dobrze... jednak jakiś tępy uj, jak skręcał panewkę wałka to skręcił na siłe z jakimś syfem.. jest zrezany wałek, panewka i łoże.. zastanawiam się czy gdybym złożył to na dobrym wąłku i panewce , czy będzie to latać... po telefonicznej konsultacji z fachowcami od głowic wiem, zę nie opłaca się łoża napawać i osiować, stwierdzili, że lepiej zostawić jak jest. Cylindry nie mają widocznych, wyczuwalnych rantów, silnik wygląda na zdrowy..Co o tym myślicie? Ma to prawo śmigać?