Witam Wszystkich, mam nadzieję, iż ktoś będzie w stanie na forum pomóc mi, wyjaśniam sprawę:
Większość dzisiejszego dnia jeździłem autem, mam corollę E11, 98 rocznik, 3 drzwiowa. Do tej pory nie było z nią żadnych problemów. Ostatnie odpalenie auta i widzę zapalone dwie ikony: akumulatora i ręcznego.
Po przejechaniu jakiś 20 minut auto po prostu umarło, zero reakcji, tak jakby akumulator zdechł. Jednak nie zostawiłem go na światłach i pod tym względem wszystko było ok do tej pory, jeździł bez problemów. Jak chcę go odpalić teraz to tylko słychać trykanie i nic, żadnej reakcji, czyli akumulator padł.
Ktoś sugeruje mi, iż to może być że padł alternator lub jakaś kostka się wypieła (jednak czy to możliwe aby sama z siebie wypieła się tak nagle kostka).
Proszę o pomoc bo zostałem z unieruchomionym autem i za dwa tygodnie mam przegląd, no brak słów.
M