Szczerze przyznam, że nie znam tej Ravki, ale mogę Ci podpowiedzieć jaki myk stosuję przy zakupie samochodu... Umawiam się na obejrzenie samochodu na konkretny dzień i godzinę (oczywiście daję sobie czas ok. tygodnia na przygotowanie). Następnie umawiam wizytę w najbliższym firmowym serwisie w celu sprawdzenia tego samochodu... W zależności od odległości do serwisu jest to godzina lub dłużej niż wizyta u sprzedającego... Oczywiście w żadnym wypadku sprzedającego nie informuję o moim zamiarze... Dowiaduje się dopiero wtedy, gdy oglądam samochód... I teraz sprzedający ma dwa wyjścia... Albo ma zaufanie do samochodu i jedziemy do serwisu, albo rezygnuje... Jak zrezygnuje to już wiesz, że coś z autem jest nie tak... Czasami lepiej poświęcić 200 zł na sprawdzenie samochodu niż wydać kilkanaście tyś i gryźć palce w nerwach... Tyle ode mnie, a zrobisz jak będziesz chciał...
Pozdrawiam