Szanowni Koledzy,
moja Camry '95 1MZ-FE przeszła niedawno remont alternatora połączony z wymianą akumulatora, ponieważ pierwszy z wymienionych podawał chwilami zbyt małe napięcie, a drugi nie trzymał już właściwej pojemności (z góry przepraszam, jeśli wyrażam się nieprecyzyjnie, ale daleko mi praktykowaną profesją do elektryka samochodowego).
Po upływie tygodnia od odbioru z warsztatu problem powrócił: wsadziłem kluczyk, przekręciłem w poz. "acc"->kontrolki się załadowały->przekręciłem w poz. "on"->auto straciło prąd. Po kablach podpiętych od akumulatora drugiego auta Toyota odpaliła od dotyku. Auto zwróciłem w ręce mechanika. który testował je, sprawdzał i kontrolował przez tydzień, po czym oddał jako bezusterkowe. Sytuację złożyłem na kanwę kaprysu 18-latki. Przez kolejny tydzień samochód odpalał bez zająknięcia. Pomyślałem, jak to mówią, że "ruszył jakimś kabelkiem" i wszystko wróciło do normy. Niestety dziś rano historia się powtórzyła. Przekręciłem kluczyk, prąd zginął, a od kabli odpalił bez problemu.
Przepraszam, za przydługi opis, ale problem jest przewlekły i dotkliwy o tyle, że nie wiem gdzie się z nim udać i czego w ogóle szukać...??? Proszę Panowie o pomoc, skojarzenia, podpowiedzi... Z góry dziękuje.