Taki problem... wczoraj pojawił się błąd silnika. Migał, potem świecił światłem ciągłym. Mechanik wymienił świece, błędu nie było. Dziś, po przejechaniu ponad 100 km, znów pojawił się błąd. Tym razem cały czas miga. Samochód chodzi jak mały czołg, na niskich obrotach brzmi tak, jakby mu ktoś rury rozwiercił, niczym V8.

No i dodatkowo coś się tłucze z lewej strony z tyłu (tak terkocze). Przy ruszaniu zbiera się jak odrzutowiec do startu, trzęsie się, telepie. Powyżej 2000 obrotów wibracje ustają, ale odgłos nadal taki sam. Błąd miga. Jakiś pomysł?