Nie odpuszczaj niech szukają, aż znajdą. Ja ostatnio jak byłem w ASO i coś mi brzęczało w kabinie (początkowo myślałem, że to roleta dachowa) to im powiedziałem, że niech sobie nawet zatrudnią szeptuchę albo kapłana voodoo i jeśli to pomorze na brzęczenie to proszę bardzo nie obchodzi mnie jak to zrobią ma nie brzęczeć. Nie po to się płaci kupę kasy za Toyotę, żeby jadąc nią czuć się jak w 30-to letnim Żuku. Grzebali ponad dwie godziny aż znaleźli. A brzęczała jakaś blaszka osłony czujnika pod fotelem kierowcy. A jak się jechało to odnosiło się wrażenie, że to brzęczało coś za kierowcą na górze.