z powodu jakichkolwiek wieści z serwisu postanowiłem ich odwiedzić…
auto porzucone w kąt - chyba z braku pomysłu na naprawę…
z moich sugestii na naprawę nic nie zrobili. Pan elektryk gmerając w bezpiecznikach stwierdził, że jednak to nie będzie problem z baterią bo błąd na to nie wskazuje tylko on by szukał problemu w kablach… szukanie w kablach to przynajmniej cały dzień roboty po 180zł/h więc kwota niemała… no ale może uda się coś znaleźć. Ściema i ogólnie próbowanie wciskanie kitu że bezpiecznik ma pęknięty plasticzek. Gra na czas albo brak wiedzy. Niestety myślę że jedno i drugie.
niestety panowie nie przekazują sobie żadnych informacji i trzeba każdemu mówić to samo - chodzi głównie o objawy. Ogólnie to można się zdołować podejściem do tematu
W każdym razie na chwilę obecną auto stoi, bez żadnej diagnozy.
i to jest właśnie ASO - toyota od siódmych boleści.

szkoda że nie mam żadnej alternatywy bo już bym zabrał auto gdzie indziej. Drugi serwis toyoty w mieście jeszcze na niższy, poziomie.