W ramach statystyk podam parę liczb. Pomimo szczerych chęci Toyota odpisała mi jedynie że może zaproponować oryginalny regenerowany alternator w cenie 950 zł gdzie w sporej chyba firmie Bendix w Łomiankach pod Warszawą zaproponowano mi oryginał regenerowany w cenie 350zł jak zostawię stary lub 400 zł jak nie zostawię. Jedyna różnica to to że w Toyocie dali rok gwarancji zaś w Bendixie 3 miesiące. A! i Toyota wymaga zaliczki gdzie czas oczekiwania od tygodnia do 4 tygodni.
Aktualnie ładowanie sprawdzam dzień w dzień. Ładowanie cały czas 14,4-14,5V.
Po ostatniej naprawie zadzwoniłem do faceta co to naprawiał i powiedział "Kochany, ja 400 alternatorów robię w pół roku i żadnej reklamacji. Ja już tego nie chcę robić, ja oddam Panu pieniądze" Mówię ok. Dobre i tyle. Minął już około 1000 km i ładowanie jest. Albo zaraz zniknie albo już będzie hulać.
Przez telefon spec powiedział mi że teraz wsadził mocniejsze diody? Dobrze zrozumiałem?
Tym razem jak padnie to lece po kasę za regenerację, dokładam i kupuję drugi. Jak starczy zdrowia to ten może dla sportu spróbuję zrobić. Przyznam, że z takim samochodem zaczyna się powoli czas gromadzenia wszystkich części, bo coraz trudniej i trudniej z dostępnością.