Witam
Już byłem w ogródku, już witałem się z gąską a tu klin.
Odebrałem papiery w salonie, pojechałem do urzędu zarejestrować auto. Urzędnik (być może nadgorliwy) zaczął dokładnie sprawdzać papierki i mówi mi że może zarejestrować jak to się robi czasowo ale nie wie czy da się potem zarejestrować normalnie.
-Czemu? - pytam ze ściśniętym gardłem
- otóż chodzi o normy spalania - rzekł pan z okienka
jeśli chodzi o normy spalania dla verso osobowej wszystko jest jak najbardziej ok, ale ta sama verso przerobiona już na ciężarową norm owych nie spełnia.
żeby było śmieszniej to do końca ubiegłego roku normy spełniała, ale teraz weszły jakieś nowe rozporządzenia, a poza tym kompetencje dotyczące tych spraw z nowym rokiem przeją jakiś inny urząd dozoru.
koniec końców zrezygnowałem z czasowej rejestracji i w poniedziałek jadę do salonu dowiedzieć się co oni na to, jak nie dadzą mi jakiegoś potwierdzenia że nie będzie problemu z normalną rejestracją to nie wiem czy nie zrezygnuję

gość z okienka okazał się na tyle miły że obiecał też zbadać sprawę i do poniedziałku do 10-tej dać mi cynk
z tego wszyskiego rozbolała mnie wątroba. muszem sią napić. no nie chcem, ale muszem
Poprawiłem temat wątku. Proszę nie używaj zbyt ogólnych sformułowań. ~mgenek