Do sprzedawcy mam prawie 600km, więc to nie jest takie hop siup (maksymalna dozwolona prędkość 120km/h, a na wielu odcinkach mniejsza).
A z policją to takie mamy prawo w UE - jeśli jest wada ukryta to można reklamować, a jak Cię sprzedający zbywa to idziesz do rzecznika praw konsumenta albo na policję. A jeśli jest wada ukryta, o której sprzedający wiedział, ale zapewniał, że jej nie ma albo/i ją ukrył (było sucho, więc pewnie wysuszył wnękę suszarką) to jest to oszustwo (doprowadzenie do niekorzystnego dysponowania swoim mieniem, tutaj: pieniędzmi na zakup samochodu), a na to są paragrafy. I nawet jeśli nic bym z tego nie miał to przynajmniej gość by się dowiedział, co grozi za wciskanie ludziom kitów (przesłuchanie, kontrola firmy, grzywna, wyrok) i może komuś zaoszczędziłbym kłopotów.