Sprawa dotyczy Verso 2015, 1,8 MT.
Zauważyłem dziwne, wg mnie, zjawisko - bynajmniej jeżdżąc kilkoma benzynami w swoim życiu, niczego takiego nie zaobserwowałem.
Do sedna... po uruchomieniu zimnego silnika (po nocy w garażu) komputer podnosi obroty do załóżmy 1300-1500obr./min (to jest wg mnie ok), ale po chwili (3-5 sekund) komputer ponownie podnosi obroty do jakichś 2100-2300 (tak jakbym dodał gazu), po czym po kilku sekundach (2-3 sekundy) obroty wracają do tego pierwotnego stanu "ssania" - 1300-1500 i się stabilizują. Te obroty się oczywiście redukują po jakimś odcinku jazdy i potem nie ma żadnych niepokojących objawów - na jałowym po krótkiej jeździe jest już 800-900/min.
Takie zjawisko występuje jedynie na zimnym silniku i przy włączonej klimie. Jak klimatyzacja jest wyłączona, to komputer już nie podbija obrotów ponad te wartości 1300-1500. Tłumacze to sobie tym, że komputer pewnie podnosi obroty, żeby alternator wydolił zwiększone zapotrzebowanie na energię, ale w poprzednich benzynach czegoś takiego nie zaobserwowałem. Znaczy wzrost obrotów zawsze jest przy załączaniu klimy, ale nigdy nie występował aż w tak dużym zakresie, zwłaszcza, że klimę mam włączoną na stałe i silnik będąc już na "ssaniu" już ma dodatkową dawkę energii zapewnioną?
Czy coś takiego również występuje u Was?