Z historii prawdziwych (których jednak nie należy naśladować) przytoczyć wypada kumpla i jego Passata B6 2.0TDI 170KM
Auto sprowadził na handel, kiedy brał go z DE miał 34 tyś km nawinięte na oliwie od wymiany.
Przyjechał - typowy handlarz, jedyna inwestycja to korekta licznika i pranie/polerowanie.
Zanim się obejrzał nakręcił kolejne 23 tyś km bo mu się jakoś dobrze jeździło (DSG), dolał litr oleju bo piszczał że mało.
Cenę wystawił kretyńską to bujał się nim kolejne pół roku i kolejne 34 tyś km na liczniku przybyło. Potem przydarzyło się unflall zimową porą, zanim kupił drzwi, błotnik i zderzak w kolorze (które i tak się różniły odcieniem) kolejne 17 tyś km zrobił. Dolał w między czasie kolejne 2L oleju.
Tak stuknęło półtora roku i na liczniku znowu 300 przekroczyło, znowu korekta i nim się trafił kupiec silnik pokonał ponad 120 tys km bez wymiany oleju - tylko dolewki ok 5L.
Rzeczywistość niektórych "igiełek" bywa niezwykle brutalna.