Witam,
od pewnego czasu, sporadycznie pojawiała mi się usterka polegająca na tym, że gdy auto było dosyć szybko poprowadzone po terenie w głębokich kałużach, zaczynało szarpać/odcinać próbę przyspieszenia (słychać było jakby coś przeskakiwało/ślizgało się pod maską). Dzisiaj natomiast po 4 dniach nie używania auta- już przy wyjeździe z podwórka zaczęła się ta usterka. Odpalił bez problemu, na "jedynce" idzie normalnie, daję gazu, włączam "dwójkę" i zaczyna szarpać/ślizgać. Nie ma szans na dalszą jazdę, tym bardziej, że jak daję mu więcej gazu to mocniej przerywa, aż gaśnie. Wróciłem na podwórko na "jedynce", bo inaczej nie dało rady.
Jak wróciłem z pracy żeby zaprowadzić auto do mechanika- problem zniknął. Skończył sie problem, ale wiem, ze raczej chwilowo, dlatego moje pytanie czy
wiecie co to może się dziać?
Dodam, że auto jest w benzynie + GAZ, rocznik '95.