widzę ją jako taki mały czołg, do którego będę tylko dolewał oleju przez naście lat.
To musiałbyś się cofnąć ze 25 lat wstecz, choć to, że będziesz dolewał oleju, to może być znaczące

Co było - minęło. Toyota jedzie na renomie, którą wyrobiła sobie dawno, dawno temu i nie robi nic, żeby tę renomę utrzymać, bo na Priusie się świat nie kończy.
Mimo wszystko wziąłbym jednak Corollę. Toyota jest dość zachowawcza z nowinkami, dzięki czemu jest jaka-taka szansa na średnio-wysoki poziom bezawaryjności. A jeśli Astra jest tak samo bezawaryjna jak Insignia, to Adamowi gratulujemy Opla, niech jeździ nim sam. Nowoczesność obecnie oznacza, że producent będzie na Tobie testował swoje pomysły za Twoją kasę
Matrycowe światła cacy, przynajmniej póki działają. A i z tym bywa różnie, bo póki jedziesz takim autem po niezbyt ruchliwej drodze, to jest wszystko pięknie oświetlone, ale już kilka razy wyprzedzałem wózek z takimi światłami, i zanim system się zorientował, że ktoś się ośmielił go wyprzedzić, to byłem radośnie oślepiany dość silnym strumieniem światła. Moim zdaniem ta technologia wymaga jeszcze nieco dopracowania.
Resztę pomijam: fajerwerki mnie nie interesują, a wszystkie obecnie produkowane auta prezentują ten sam komputerowy design, więc mnie obojętne, czy to Opel, Toyota czy Citroen, bo każde wygląda tak samo. Jednemu się podoba, innemu nie. W każdym jest tak samo badziewny plastik i szmaciany "welur" albo pseudoskóra.
Tych wszystkich asystentów i wspomagaczy to też polecałbym traktować z przymrużeniem oka, bo wystarczy, że się kamerka czy inny czujnik zabrudzi (lub uszkodzi) i zostajemy w lesie/rowie albo bagażniku poprzedzającego auta

Znam człowieka, który po pół roku od zakupu sprzedał nowy samochód, twierdząc, że w tym czasie ogłupił go do tego stopnia, że po przesiadce do drugiego (starszego) nie mógł zaparkować w mieście, bo zapomniał jak się to robi