Witajcie,
Jestem nowy na forum więc wybaczcie jeśli moje pytanie będzie mało profesjonalne

Mam problem z Toyotą RAV-4 2.0 benzyna, 2008. Kupiona z Włoch w maju tego roku. wszystko idealnie pracuje, zmieniłem tylko opony i amortyzatory.
Całe lato i jesień jeździła idealnie. Gdy temperatury zaczęły spadać poniżej +5 stopni , zaczęło się dziać coś dziwnego. Po uruchomieniu po nocy ( pod chmurką) zacząłem odczuwać dziwne wibracje czy to silnika , czy zawieszenia lub układu przeniesienia napędu. W każdym razie wrażenie takie jakby się jechało po starym bruku lub nawierzchni takiej jak zjazdy do parkingów podziemnych...
Po kilkuset metrach wszystko się uspokajało i dalej było już w porządku. Im zimniejsza noc , tym dłużej trwa ten objaw. W serwisie sprawdzali zawieszenie , poduszki pod silnikiem, szczelność układu wydechowego- i nic. Wszystko niby w porządku , a pierwsze 2-3 kilometry czuję się jakbym prowadził traktor

.
Jest to jakś zmienna sprawa, czuć pewna bezwładność termiczną - mianowicie po przejechaniu pewnej odległości , gdy objaw jeszcze występuje w mniejszym już natężeniu- stawiamy samochód na powiedzmy kilkanaście minut. Wsiadamy - i po małej chwili objawy ustępują , jakby ciepło przeniosło się w międzyczasie do felernego elementu i spowodowało powrót do normalnej pracy.
Czy ktoś z kolegów miał taką przypadłość? Czy warto jechać do autoryzowanego serwisu z tym problemem? Może ktoś będzie lepszym detektywem niż ja i serwis , w którym usiłowali znaleźć usterkę ?
Z góry serdecznie dziękuję za wszelkie sugestie i porady
