Kilka razy odpalałem i jeździłem. Od rana nie przytrafiło mi się to drugi raz. Dojechałem do pracy 25km, potem cały dzień stała Carina na słoncu, ale silnik był zimny (poza testem z napięciem na akumulatorze). Później przejechałem 25km z powrotem, zgasiłem - bez problemów odpalił po 30 minutach, przejechałem znowu 10km, zgasiłem, silnik przez godzinę na mrozie stygł i odpaliłem go bez problemu i przejechałem z powrotem 10km...
Zobaczymy jak jutro, po całej nocy. Dziś jak po nocy go odpaliłem to strasznie któryś pasek piszczał, może któryś się ślizga po prostu?