
te liczby które podałem, i te celowo użyty zwrot "sensacja"

to nie dla tego że liczę każdą złotówkę a CH-R to dla mnie najlepsze auto na świecie...

Temat dotyczy spalania, więc jeśli ktoś jest ciekaw jakie realnie zyski można mieć w postać różnicy spalania pomiędzy hybryda a 1.2 to ma czarno na białym przelicznik.
Ja gdy kupowałem to różnica pomiędzy hybryda a 1.2 była 15 tyś... a że mam vw up!a to porównał go do up!a, gdybym miał syrenke to porównał bym go do syrenki... lubie sobie liczyć, mam pliki excel wszystkich aut jakimi do tej pory jeździłem, z zapisaną każdą złotówka (unezpieczenia, awarie, wymiany eksploatacyjne, paliwo a nawet myjnia czy zakup kosmetyków) i do HU............ nie robię tego że mnie nie stać czy jestem dusi groszem etc, po prostu LUBIE, mogę?
Często spotykam się z teorią że nowego się nie opłaca, bez wdawania się w szczegóły moich kilkunastu lat obliczeń wiecie co Wam powiem, ta teoria jest nie prawdziwa...
Owszem jeśli kupisz nowe i sprzedasz po 5 latach albo bedziesz miał wypadek a z AC wypłaca Ci rynkową wartość to wtedy bedziesz stratny, ale jeśli nie sprzedasz i będziesz miał szczęście to nowe auto zdecydowanie bardziej się oplaca.
Ja prowadzę excela tylko swoich aut... porównanie do 1.2 brata jest przy okazji, wiem ile przejechał i wiem ile mu pokazuje spalanie od nowości... podałem to "jako ciekawostkę" i wcale nie wyssana z palca.
Co do aut elektrycznych (obecnych)... i że niby lepsze są i w "tej samej cenie"...

Po pierwsze CH-R hybryda zaczyna się od 101 tyś (dygresja)... po drugie może nie będę tego auta porównywał do CH-R'a bo niektórzy twierdzą że moim zdaniem to najlepszy wóz na świecie (hahahaha... oj nie jest... o CH-R'ce hybrydowej mogę powiedzieć krótko - jest piekna i... i w sumie może oszczedna jeśli wezmę pod uwagę gabaryty... i tyle). Więc taki dajmy na to golf 7 w benzynie za 85 tys sprawdza się DUŻO lepiej od auta elektrycznego...
Jak słyszę "podniete" w głosie że takiego elektryka można "zatankować" w 40minut

człowieku powiem tak, NIEMAM TYLE CZASU ŻEBY SPĘDZAĆ ZA KAŻDYM TANKOWANIEM 40 MINUT MA STACJI, albo moje życie toczyło się dookoła "tankowania"... w stylu jadę na zakupy, i juz muszę myśleć to może podłącze auto i sie w tym czasie podladuje.... jade do lekarza i znowu... jade do pracy i zniwu... jade do domu i znowu... ŁADUJE ŁADUJE ŁADUJE i w tyłku mam ze TANIEJ, w myśl teori stac mnie na auto za 150tys to i stać mnie by było na paliwo... kupując golfa zostało by mi w kieszeni jakieś 60.tys zl ktore wystarczyło by na wiele tysięcy kilometrów a na stacji benzynowej tankowanie trwalo by 10 minut...
Muszę jeszcze skomentować to drugą część PODNIECENIA - dotycząca trójmiasta

tak... Polska i europa to trójmiasto... tam gdzie ja mieszkam i 99% ludzi w Polsce takich ładowarek jest śladowe ilości... hahahaha a może skoro jadę na prądzie to mam sobie jechać 70km do najbliższej stacji :D

i generalnie podróż planować od stacji do stacji

?? Głupota, stał bym się niewolnikiem wlasnego auta...
Gdybym był bogaty na tyle ze wydanie 150 tys dla mnie było by niczym zakup telewizora, miał bym garaż wielkości stodoły to tak, kupił bym takie auto, jako jedno z aut a nie jako moje auto (jedyne) bo bp. Up jest żony... i jeździł bym sobie nim nie dalej niz pokazuje zasieg tak ze zawsze tankowal bym w domu, bo znam lepszy sposob na spędzenie 40minut od siedzenia na stacji benzynowej...