I tu się potwierdza to co powtarzam jak mantrę: jeżeli chcemy autem pojeździć dłużej i bezproblemowo, to takowego nie kupujemy w PL, choćby nie wiadomo jaka to okazja cenowa była, jak wspaniały i super hiper itd.
Tylko DE (ale też nie od jakiegoś Mohammed Auto GMBH) i akceptacja faktu, że auto będzie kosztować +20 do +30% ceny w Polsce.
Zasadniczo w DE auta dzielą się na dwie grupy:
1. Sprzedawane przez Mohammedów i innych Turków, auta po przygodach jakośtam lepiej czy gorzej przygotowane do sprzedaży, auta których Niemiec już by nie kupił, brylują tam jako klientela Polacy, Rosjanie, Turkowie i Ukraińcy. Auta wstępnie dostosowane do ich oczekiwań np lekka korekta licznika - choć za to można jechać tam do sanatorium, im większy ulep i poprzygodowiec tym tańszy niż w PL. Brak przeglądu najczęściej (bo auto go najzwyczajniej nie przejdzie wg trudnych niemieckich reguł), brak jakichkolwiek książek przeglądów itd bo pies zeżarł.
2a. Auta dla Niemców - sprzedawane przez ASO jako otrzymane w rozliczeniu, najczęściej z gwarancją roczną, cena jak pisałem +30% ceny PL. Kupując dostajemy też nowiutki przegląd TUV. Ewentualne usterki i ich usunięcie bierze na siebie ASO z użyciem właściwych częsci i procedur. Pełna historia auta, książka serwisowa + faktury (bo jako ASO mają podgląd we wszystko w swoim systemie).
2b. Auta dla biedniejszych Niemców, sprzedawane przez Autohausy niezrzeszone wokoł jakiejś marki ale prowadzone przez Niemców i dla Niemców. Auta nieco gorsze, takie, których ASO już nie chciało albo oferowało za mało, ale nie ulepy. Bezwypadkowe, mogły mieć to i owo wymieniane / malowane, ale nic wnoszącego w konstrukcje auta. Cena +20% ceny w PL. Najczęściej książka serwisowa jest.