Witam
Ostatnio przydarzyło mi się takie zdarzenie: jadąc zaświeciły się kontrolki VSC, samochodzik i coś jeszcze (nie pamiętam). Po ok. 200 m zatrzymałem się na światłach i wtedy zapalił się czerwony trójkąt z wykrzyknikiem, po czym samochód zgasł. Początkowo nie dało się nawet wyciągnąć kluczyka, a awaryjne też nie działały - jeden z kierunkowskazów migał na liczniku (nie wiem czy światło na zewnątrz też migało). Sytuacja była nieco stresująca, bo zablokowałem drogę. Próby wyłączania i włączania zapłonu były kompletnie nieudane - zero reakcji. Po ustawieniu trójkąta, postanowiłem dostać się do akumulatora i zdjąć klemę. Kilkukrotne zdejmowanie i zakładanie nie pomogło. Nie muszę dodawać, że bez zasilania nie byłem w stanie auta przepchnąć na pobocze, gdyż koła były zblokowane. Wezwałem znajomego z lawetą, ale zanim dojechał, zatrzymał się miły gość (którego pozdrawiam - vw passat na rejestracji SI .....), który miał kabelki i postanowiliśmy sprawdzić czy się uda. Po podłączeniu kabli samochód ożył. Po uruchomieniu natychmiast włączyłem klimę itp na max, aby wymusić pracę silnika spalinowego (wydawało mi się, że tak powinienem zrobić). Prosto z trasy pojechałem do serwisu akumulatorów (gdyż mój aku 12V jest na gwarancji. Gość sprawdził i ocenił sprawność na 95%, naładowanie na 12,4V - czyli nie za bardzo, ale dostatecznie aby jeździć bez problemów.
Miał ktoś podobne objawy? Jakieś pomysły czy sugestie?