Miałem ten sam problem i go chyba wyeliminowałem, bo problem mi nie powraca. Jak zapewne zauważyłeś, przy pozycji neutralnej powinny stykać się ze sobą za pomocą tego mosiężnego krążka te środkowe blaszki. Tam wystarczy, że nie będzie coś przylegać na grubość włosa i będziesz miał pozamiatane. Ja trochę podpiłowałem małym modelarskim pilniczkiem ten czarny trzpień, na którym osadzony jest ten mosiężny pierścień, tak, żeby ten pierścień w widoczny sposón wystawał poza ten trzpień. Ważne jest też to, żeby pierścień był osadzony w miarę równo (ni pod kątem) na tym trzpieniu. To da niemal 100% pewności, że będzie ok. Żeby upewnić się, że pomiędzy tymi środkowymi blaszkami płynioe prąd, zewrzyj je jakimś kawałkiem metali (scyzoryk, płaski śrubokręt itp.). Jeżeli lampki się zaświecą, to pozostanie Ci tylko pobawić się w odpowiednie podpiłowanie pilnikiem tego trzpienia. Na pocieszenie Ci powiem, że ja z pół roku walczyłem z problemem. Co wydawało mi się, że jest ok, to po jakimś czasie albo odginały się blaszki, albo przekrzywiał się ten pierścień. Jak tam było majstrowane (jak u mnie przez poprzedniego właściciela), to na 99% jest to przyczyna problemu. Ja w końcu chyba się uporałem z problemem bo od kilku miesięcy mam spokój.