Mam wielosezonówki Falkena w Yarisie. Dla mnie idealne rozwiązanie, na pewno nie wrócę do letnich i zimowych, bo to strata kasy szczególnie jak ktoś mniej jeździ (a robię 10-15k km, więc 2 komplety zużywałbym przez 7-10 lat). I latem i zimą zachowują się bardzo dobrze - w miarę ciche (chociaż Yaris sam w sobie jest uciążliwy akustycznie) i dobrze trzymają na śniegu/lodzie (myślę, że poprzednie zimówki trzymały trochę lepiej, ale różnica jest raczej niewielka i na pewno nie czuję jakiegoś dyskomfortu, że mi się auto nie zatrzyma na czas).
Oczywiście wyważanie nie odpada, jak niektórzy piszą, i przynajmniej raz w roku (a czasem nawet częściej) na wyważarkę pojechać trzeba, ale przynajmniej można to zrobić w sierpniu albo w styczniu jak nikogo u gumiarzy nie ma.
Do drugiego auta (300-konny sedan) też rozważam to rozwiązanie, chociaż spotykałem się z opiniami, że do mocnych pojazdów lepiej mieć 2 komplety sezonowe (inna sprawa, że ja jeżdżę zwykle "na emeryta"). Ale nie wiem czy to nie pic na wodę, bo tak naprawdę w głębszym śniegu bez łańcuchów nawet na najlepszej zimówce i tak się nie obejdzie.
Tak czy inaczej po doświadczeniach z Yarisem do kolejnych aut wielkości klasy C na pewno założę całoroczne. Do większych... muszę potestować, ale myślę że i do nich się nadadzą. Tylko ważne, by kupować opony tzw. "premium", bo w żadne "Dębice" jakoś nie wierzę (może coś się zmieniło, ale wiele wiele lat temu miałem i się bardzo zraziłem).