Dla mnie te wszystkie naprawy to jest drut, nowa szyba z zamiennika kilka stówek, niespiaskowana, nieporysowana skrobaczką/wycieraczkami - widzisz, gdzie jedziesz, zwłaszcza w nocy czy w pełnym słońcu. Szkoda życia na lepienie.
Sprawdzałem to raz, bo w miesięczną szybę dostałem kamieniem. Było poza polem widzenia (4cm od rantu), więc stwierdziłem, że jeśli mają mi wycinać szybę w aucie świeżo odebranym z lakierni to wolę spróbować naprawić.
Było widać miejsce naprawy, innych problemów nie było przez kolejne ponad 100kkm, kiedy auto dostało nową szybę.
Co do samej technologii - zależy jakie jest uszkodzenie, jakiej wielkości i głębokości, i czy naprawiający ma w ręku fach czy tylko narzędzie.