Dzień dobry.
Niedawno kupiłem Toyotę Corolle E15 z 2007 roku, przebieg niespełna 110 tys. udokumentowany, silnik 1.6, benzyna, niedawno zagazowany.
Po/przy zakupie nie sprawdziłem poziomu oleju w silniku trochę naiwnie wierząc w elektronikę, która ma mnie powiadomić o ewentualnych brakach. W pewnym momencie przy ostrym hamowaniu komputer pokładowy powiadomił mnie o za małym poziomie oleju w silniku. Okazało się że po wyjęciu bagnetu w ogóle nie widać na nim oleju. Wlewam więc olej ten sam co był wcześniej (Castrol 5w/30), wlałem pół litra, na bagnecie nic się nie zmieniło, wlałem ponownie tym razem litr, na samym dole bagnetu pojawiło się trochę leju, znacznie poniżej poziomu minimalnego, wlałem kolejny litr (może trochę przesadziłem?) i na bagnecie jest olej znacznie powyżej poziomu maksymalnego, pomiar był wykonywany na rozgrzanym silniku (może za krótko poczekałem wykonaniu pomiaru? w sumie kilka minut minęło). Po jakimś czasie przeprowadziłem pomiar na zimnym silniku, z jednej strony bagnetu poziom jest poniżej max, z drugiej powyżej. Problemem jest bagnet właśnie, wchodzi dość ciężko, tak jakby coś go przytrzymywało, jest trochę pogięty w rezultacie mam problem z wykonaniem dokładnego pomiaru. Oczywiście pomiar wykonuję zgodnie ze sztuką, tj. przecieram ręczniczkiem bagnet, wkładam go ponownie po czym wyjmuję i sprawdzam poziom na bagnecie.
Jeżeli mam za duży poziom oleju to czym to szkodzi? Czy czujnik ciśnienia nie powinien mnie o tym poinformować? Jak ewentualnie rozwiązać problem z tym bagnetem?