Dziwna sprawa... Przyjechałem P2 z Holandii do Polski, zatankowałem na Orlenie i zaczęło poszarpywać. Ewidentne gubienie zapłonów - kontrolka "check engine" mrugała, potem zapaliła się na stałe. Wymieniłem świece i wszystkie cewki, skasowałem błąd i po 20 km znów to samo - szarpanie niemal uniemożliwiające jazdę, z tym, że nieregularnie występujące. Na wypadanie zapłonów nie ma wpływu obciążenie ani obroty. Po dłuższej chwili problem zniknął i od 500 km nie pojawia się. Kontrolka "check" samoistnie zgasła. Mój elektryk obwinia kiepskie paliwo, ale na Orlenie byłoby tak złe paliwo? Nie wiem, co dalej robić, bo na tę chwilę nie ma żadnych objawów nieprawidłowości. W sobotę wracam do Holandii i nie chcialbym stresować się awarią w trasie. Ktoś ma pomysł, co to może być i jak się zabrać za diagnozowanie i naprawę?