Nie no, bez przesady.
Że dla oszczędnych, to się zgodzę, ale bieda, innymi słowy ubóstwo, wyklucza nie tylko z posiadania Toyoty, ale raczej z samochodu w ogóle.
Nie mówiąc o tym, że ludzie świetnie zarabiający też nie zawsze czują potrzebę posiadania aut najdroższych. Znam lekarzy bądź dentystów wożących się Mercedesami i Lexusami, a znam również takich, którzy latają jakimiś Nissana bądź Passatami wartymi tyle, ile ich miesięczne zarobki...
I wprawdzie w czasopismach dla lekarzy reklamuje się Lexus a nie Toyota, ale jednak w MOPSach też oferty Toyoty nie wiszą na ścianach. No chyba, że szukają pracowników.