Niedługo minie pierwszy rok od kupna Priusa, więc mogę pokusić się o pewne podsumowanie.
Po pierwsze, niezawodność. W aucie zmieniłem przysłowiową żarówkę (lewe światło mijania). Innych napraw nie było. Żadnych płynów nie dolewałem (no może w zimie nalałem do spryskiwacza i dotąd mam). Przejechałem niewiele - ok. 8 tys. km.
Układ jezdny Priusa jest bliski perfekcji. Auto wręcz płynie i prowadzi się z największą łatwością. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, to do... postoju. Po pierwsze, dotąd nie rozumiem, dlaczego auto musi pobierać prąd, gdy drzwi albo bagażnik są otwarte. To niewygodne, zwłaszcza na kempingu. Pod drugie, kilka razy omal nie wysiadłem z auta, kiedy było w pozycji Drive pod lekką górkę. Auto potrafi wtedy stać, tak jakby było zaparkowane. W słoneczny dzień jedynym wskaźnikiem takiego stanu jest deska rozdzielcza. No i ten ostrzegawczy pisk, kiedy próbujesz wysiąść...
Hyundai podobno sobie z tym problemem poradził, montując blokadę uruchamianą bodajże otworzeniem drzwi.
No i jeszcze jeden wydumany problem: Jak zatrzymać Priusa, kiedy kierowca zasłabnie?
Dobrą okazję do analizy spalania dają wakacje z Priusem. Wyjazd do Włoch przez Austrię i trochę po Polsce. Generalnie auto pali tym mniej im wolniej jedzie. Proste. Nasze autostrady, 120 -130 km/h to 5,4 - 5,8 - najwięcej zależy chyba od wiatru. Jazda mniejszymi i bardziej stromymi drogami w Alpach idzie Priusowi świetnie, ale spalanie, mimo niskich prędkości, powyżej 5. Nigdy nie odzyska się całości energii zużytej na podjazdy. Przy dłuższych zjazdach włączałem zresztą B, żeby oszczędzić hamulce. Dźwięk silnika w trybie "B" jest wyraźnie inny.
Auto najmniej paliło we Włoszech, kiedy porzuciłem autostrady i było względnie płasko - 4,2 wg. komputera. Włosi jeżdżą fatalnie niedbale, ale wolno. Tam nikt nie pojedzie 90 w terenie zabudowanym. Owszem, będzie gadał przez telefon, malował paznokcie, zatrzyma się na środku drogi, żeby z kimś pogadać, zapomni o kierunkowskazie, wsiądzie okrakiem na przerywaną, ale jest na totalnym luzie. Nie to co spięty i szalejący Polak. Powrót po autostradach - trochę byłem wkurzony na Włochów i ich zwyczaje za kierownicą - 130km/h i więcej - spalanie 5,8. Wyprzedzanie Priusem to przyjemność. Najbardziej zaskakujemy tych, co myślą, że wiedzą, co to hybryda.
Opony 17" Trzymanie na zakrętach świetne, ale co ja tam wiem. Wiem, że nawet na rowerze, na ciasnych zakrętach zostawiam kierowców samochodów daleko z tyłu. Dlaczego ludzie na prostej potrafią łamać wszelkie ograniczenia, a na zakrętach zachowują się, jakby mieli chorobę lokomocyjną? Priusem jeżdżę na oponach wielosezonowych (ze śnieżynką). Mam wrażenie graniczące z pewnością, ze auto pali więcej niż na letnich (na jakich go kupiłem) o jakieś 0,3 - 0,5 l. Czyli różnica duża. Ale jak hamuje!
Monitorowałem też cały czas temperaturę baterii HV. Sam postój w upale jej nie szkodzi. Musi być połączony z jazdą miejską. I to nie rano, kiedy auto jest "mało używane" ale po południu. Wtedy bateria osiągała największe temperatury. Rekord to było chyba ponad 50 stopni na środkowym czujniku. Na dwóch pozostałych jak zwykle o 4-5 stopni mniej. Wentylator pracuje wtedy intensywnie i potrafi temperaturę zbić o parę stopni. Co ciekawe niższe temperatury baterii - w rejonie 40 stopni nie powodują pracy wentylatora na 100 procent mocy. Oznacza to chyba, że wg. inżynierów nie są aż tak bardzo szkodliwe. Zobaczymy.
W skrócie, auto świetne tylko ta cena...