Roznica w spalaniu niweluje cenę zakupu paliwa.
ten argument należy traktować z dużą gwiazdką. Rzadko się widzi by kowalski brał nowego diselka. Zasadniczo większości kupowana jest z drugiej ręki. Przykładowo pod koniec 2017 brałem swojego z 2010. Ceny 1.4D i 1.6 przy takim samym wyposażeniu były w zasadzie identyczne w każdym serwisie aukcyjnym. Czy to porównując poszczególne aukcje czy trendy cenowe w artykułach odnotowałem, że disel w początkowych latach traci szybciej na wartości - czyli lepiej dla kolejnych kupujących:). Nagle się okazuje, że znika wada droższego diselka o 10-15k zł
drgania pomiędzy 1800 a 2000 obrotów
to rzeczywiście występuje (taki zauważalny rezonans przez kilka sekund) - w moim przypadku przy dynamicznym przyśpieszaniu na 4 czy 5 biegu (nie pamiętam dokładnie) - problem wałkowany i rozwiązywany przez wymianę kompletnego sprzęgła. Pytanie czy te drgania mają wpływ na zwiększoną awaryjność? Tu lepiej by wypowiedział się ktoś z wyższymi przebiegami (ja mam 150kkm)
jeszcze ma "mini" webasto
to w zimie naprawdę dodaje skrzydeł. Pomaga szybko nagrzać auto. Ostatnio też był wałkowany wątek, że 2.0 się dużo wolniej nagrzewa, a 2.0 bez webasto to już tragedia
Ostatni rocznik bez dpfa (2010)
Ja niestety go mam. Trzeba liczyć, że co 500-600km sobie wciągnie z czapy dodatkowy litr ropy podczas słabo zrealizowanej procedury dopalania. Z drugiej strony dzięki temu jest ta nieszczęsna norma EU5 więc ta bezsensowna wojenka z dislami później będzie dotyczyła tej generacji
ogólnie autko wdzięczne i przyjemne. Sam chciałem koniecznie polifta - moim zdaniem o niebo ładniejszy niż przed - ale to wiadomo rzecz gustu
