Nie odbierz mnie źle (bo teraz są takie czasy, że trzeba pięć razy przeprosić zanim się komuś powie, że nie ma pojęcia

), ale przy takim podejściu "się poprzepinać od silnika" to daleko nie zajedziecie, chyba, że Twój pomocnik ma takie tematy w małym palcu.
Ja bym szczepił sam obrotomierz z 3gen V6, a potem schematy jednej i drugiej wersji i dłubanina w kabelkach. W 4gen masz 3 cewki, w 3gen po sierpniu 95 też, więc żeby ominąć immo i nie kombinować za wiele to bym szukał ECU z 3gen 9508-9607, i potem tylko mod w wiązce silnika, z tym, że ona też jest "inna zupełnie całkiem" niż w 3gen i trzeba rzeźbić, żeby pozgrywać puszki bezpieczników pod maską, sterowanie wentylatorów, czujniki temperatury (MZ załącza wentylatory przez ECU a nie termikiem). Nie wiem czy obydwie są EU czy US/CAN, ale jeśli jeszcze masz do tego pomieszanie wersji, to będziecie mieli naprawdę fajną zabawę.
Dlatego moim zdaniem jeśli nie masz czasu i wiedzy to sobie odpuść, zanim obudzisz się w takim miejscu, w jakim ja równe 10 lat temu. Że był kompletny, jeżdżący dawca V6 EU i biorca 2.2 EU z krzywą korbą, czyli "tylko przełożyć". W momencie kiedy się okazało, że to pasowałoby wymienić, tamto trzeba domówić, i w ten sposób pękło 20kzł (za które można było wtedy naprawdę przebierać w 3gen z przebiegami poniżej 100kkm), to dwóch młodych, ambitnych ludzi, którzy robili to pierwszy raz i siedzieli nad tym miesiąc po -naście godzin dziennie w listopadzie, w nieogrzewanym garażu 7x3,5m zadało sobie pytanie, gdzie popełnili błąd. No ale sentyment do auta i te sprawy... bezcenne

W każdym razie była to najfajniejsza lekcja pokory, jaką do tej pory dostałem, a radość, kiedy to wszystko odpaliło od strzała i zaczęło straszyć po okolicy była nie do opisania, zwłaszcza, że wtedy auto robiące poniżej 8 do setki to było coś. A że się po dwóch tygodniach upalania okazało, że trzeba to wszystko jeszcze raz rozebrać, bo silnik w dawcy miał pękniętą głowicę, to już inna sprawa

Seicento zdaje się być dobrym pomysłem, przynajmniej na czas, kiedy będziesz robił swapa, bo czymś trzeba jeździć
