Ja zdaję sobie z tego sprawę, jak i tego, że silnik powinien mieć max 250W, a on ma chyba 1000W (no i co z tego?), ale raz, że jeździ głównie po ulicach - a to gablota głównie na dojazdy dystansowe, a już nawiązując do jazdy po drodze rowerowej to i tak nikt Cie nie skontroluje bo kto/kiedy i jak (w sklepowym elektryku masz wspomaganie do 25km/h, ale nic nie stoi na przeszkodzie by samemu osiągać wyższe prędkości - głupie ograniczenie). Poza tym kumpel jest sporo cięższy więc na manetce ma odrobinę mniejszą prędkość, a rzadko samemu kręci leniuszek. A po trzecie, kwestia regulacji poruszania się pojazdami elektrycznymi nie nadąża za realiami więc na to tez nie ma co patrzeć na to z maślanymi oczami. Bądźmy też realistami. Nikt z nas zresztą nie jest świętoszkiem i każdy z nas naciąga różne prawa w różnym stopniu, w taki czy inny sposób. A lepiej jeździć rowerem za 4k niż 20k
Najbardziej dla tych, którzy mieszkają na wsi a jadą do pracy do miasta po drodze odwiedzając z dziećmi różne szkoły...
tu masz akurat racje. Inny znajomy akurat ma taki fart, że szkołę ma z przeciwnej strony do pracy więc dzieciarnię odwozi autem, potem wraca do domu, przesiadka na rower i jazda. Ale to akurat łut szczęścia
Pod warunkiem ze dojeżdżasz do pracy drogami które są daleko od tras którymi jeżdżą samochody. Jazda rowerem razem z samochodami ,i wdychanie syfu z rur wydechowych ,to prosta droga do trumny ,
jak ktoś mieszka w mieście to wytyczenie sobie trasy mniejszymi ulicami czy ścieżkami rowerowymi to naprawdę nie jest problem. Rzadko jest sytuacja gdzie jest jedyna możliwa droga i to ta najbardziej zakorkowana. Czasami też warto pomknąć większą arterią bo i asfalt lepszy, a nawet fajne pobocze sięznajdzie. też nie jest tak, że od paru dojazdów od razu rak. Zasadniczo czy lepsze jest siedzenie w korku za czyjąś rurą wydechową i to wdychać w aucie, czy pomykać poboczem? Nie ma co sądzić że filtr kabinowy ogranicza substancje szkodzące ze spalin
oczywiście jak ktoś chce pozostać bieluteńki bo przecież całe życie bez grzechu - to pozostaje taki sam pakiet dozbrajający, ale z mniejszymi silnikami - za jeszcze mniejsze pieniądze

potraktujcie to jako Prius plugin v ebike. Tyle że ładowanie szybsze i nic nie kosztuje w eksploatacji (nie licząc łańcucha czy kasety). A ile tańszy koszt wejścia

Sam akurat pozostaje przy sile własnych mięśni (dupka będzie mniejsza

). Mamy jakiś trening wliczony w czas dojazdu do pracy, a nie każdy ma czas na siłkę