Pisałem tu gdzieś o poszukiwaniu stalowych, względem malowania ori alu, mając tylko jeden komplet kół. Dalszą część przygody i konkluzje chyba lepiej tu opisać będzie.
A więc, poszukałem i znalazłem komplet stalowych na zamianę, tak by oddać alu do malowania.
1. Przy okazji sprawdziłem dokupioną i nie sprawdzaną dojazdówkę. Tak by się z tym nie zmagać podczas drogowej gumy. Ma 114,3 x 6,5 i 17" ET 35. Otworem piasty 60,1 pasuje, otworami na szpilki też i wszystko niby gra. Ktoś pisał, że w Toyotach śruby od alu są uniwersalne i do stalowych też pasują. Jak zobaczycie na foto, niby tak jest. Ale jednak różnica pomiędzy fi otworu na szpilkę (18,4) , a fi przodu śruby od alu (19) to jest raczej ryzyk fizyk. Różnica to tylko 0.6mm, 0.3mm po obwodzie, dodając jakieś uszkodzenia śrub od czoła, czy wyrobione gniazda w stalowych i robi się jeszcze gorzej z ryzykiem. Tak więc do dojazdówki ja uważam, muszę kupić 5 nakrętek, choćby porzelotowych typowych do stalowych felg. Takie nakrętki mają dłuższy stożek i na koniec nie 19, tylko 21.


2. Prezentowałem wyczyszczone felgi alu od wewnątrz, ktoś się dziwił dużo odważników. Ilość odważników zależy nie tylko od felgi ale i opony. U siebie to widzę już dokładnie. Felgi alu po malowaniu były losowo dalej uzbrajane w opony, a do malowania były gołe, nawet bez wentyli. Mam Michelin CC i nowsze z +, dwie stare produkcji DE i dwie nowsze produkcji u nas. No i jest tak teraz jak wcześniej, że na felgach z oponami z DE jest normalna ilość odważników, natomiast z oponami naszymi jest dużo więcej odważników na felgach alu. Gdyby nie było zamian felga/opona to bym nie wiedział o tym. A wychodzi tak, że to opony decydują o ilości odważników na felgach, co nie stanowi niczego o samych felgach alu.
3. Malowanie felg alu.
Mając wielosezony od lat na alu, od wewnątrz felgi były zasyfiałe. Wyczyściłem je tam na błysk, bez jakiegoś szlifowania, maszyn, sama ręczna robota + środki płynne, szlif był tylko przylgni do tarczy. Jak się okazało, po czyszczeniu było pięknie, ale to spowodowało odsłonę jakichś uszkodzeń i w 2 lata po tym, korozja postąpiła od tyłu na krawędziach patyków i pomiędzy patykami mocno. Dlatego malowanie stało się konieczne.
Wedle speca od malowania, Toyota i Honda dają najgorszy materiał na felgi, a to powoduje iż korozja na nich szybciej postępuje i przy malowaniu względem wyboru lakieru ma znaczenie. Nie wnikałem w ten rynek, ufałem że będzie gładko. Tymczasem jest jak w przypadku stali, korozja to problem nie do końca do pokonania. Wypiaskowali całość i myślałem, że ślady po korozji jakoś niwelują. Ale to nie sztuka, raczej nie można tam szlifować sobie i osłabiać, nie stosują szpachli, bo to się dalej nie trzyma. Czyli wypiaskowali, no i dali lakier z większą ilością brokatu, aby nie było widać nierówności. Do tego jeszcze dochodzi pewna różnica, w miejscach korozji, nawet wyczyszczonej do zera, felga po malowaniu proszkowym i wypiekaniu w piecu inaczej gazuje, powstają ślady jak zastygłe bąbelki, które po czasie pękły i został wystający kraterek.
Myślałem, że wszystko się da, oddam i będzie gładko pięknie i lepiej jak nowe. Ale jednak się myliłem, albo na taką firmę trafiłem. To już o własne doświadczenia w tym temacie musicie rozkminić. Wcześniej była opcja, jak nie mam drugiego kompletu, to kupić jakieś same fele używane taniej, sprawdzą, wyprostują ew., pomalują i do wulkanizatora. Zamiana, a moje obecne do sprzedania. W takim przypadku, w oparciu o te doświadczenia stwierdzam, że mogłem trafić na gorsze niż moje i jeszcze gorzej by wyszło i dylemat większy by był.
korozja

po malowaniu

Wnioski:
Trzymać się lakieru ori jak najdłużej. Nie zmieniać ori koloru z byle widzimisie, bo można sobie pogorszyć. W przypadku postępowania korozji, nie dopuszczać do nadmiernego rozwoju i wtedy malowanie z musu.
Może tylko ja mam takie doświadczenia, ale tak niestety wyszło. Stalowe pożyczyłem z nakrętkami za free, a reszta kosztów łącznie wyszła 1000pln, nowe normalnej firmy felgi kosztowały by od 1500 do 2000pln. Teraz w oparciu o to powyżej, zakup nowych bym brał bardziej pod uwagę, z mniejszym parciem na oszczędności. A idąc w ciekawy wzór felgi, może z mniejszą ilością patyków, bardziej otwartą budową.