Witam,
w dosc nowym samochodzie kombi benzyna 1.6 132 KM (tylko 1500 km przebiegu) byłem zmuszony do zjechania z góry o długości 4 km, większość 20 proc. nachylenia odcinki do 35 proc. Wrzuciłem jedynkę (dwójka byłaby chyba samobójcza przy takim spadku) i bardzo okazjonalnie używając delikatnie hamulców jechałem stając kilka razy po 5 minut. Droga była niedobrej trochę jakości i prędkość osiągana okazała się spora. W samochodzie były dwie osoby i nieduży bagaż. Silnik wył, ale dzielnie hamował. Z ogromnego stresu nie zauważyłem, czy mógł wejść w czerwone, wątpię, ale miał bardzo wysokie obroty. Tylko na malutkiej części trasy, gdzie mogłem, odważyłem się wrzucić dwójkę. Po zjeździe zatrzymałem samochód i na chodzącym silniku postałem parę minut. Silnik nie był przegrzany. Samochód przejechał potem kilkaset kilometrów autostradami. Mimo to mam wrażenie, że odgłosy są niekiedy inne, jakby coś pobrzękiwało (?). Czy takie potraktowanie nowego dość auta mogło mu coś uszkodzić? Czy badanie komputerem może to wykryć? Czy warto zlecić jakieś inne badania samochodu? Nie jestem ekspertem ani ?wielkim kierowcą", ale liczę na życzliwą pomoc, sugestie kolegów toyociarzy. To już mój trzeci samochód tej marki. To mój pierwszy wpis na tym forum, z którego korzystałem już wiele razy czytając wpisy. Pozdrawiam i z góry dziękuję Fischer