teraz mam 180.000 km (E16 1.6 CVT). Auto z styczeń 2014. Taki mit panuje z lat 90 tych ze jak Taxi to zajeżdżone i wypierdzone i zarzygane fotele, urwane zawiasy w drzwiach , fotele nasączone moczem itp. itd. Teraz co powiem pewnie zaskoczy wielu z Was...NORMALNY Podkreślam NORMALNY (taki jak ja)

Taksówkarz kupujący nowe auto dba jak o kochankę z filmu Porno , pierwsze co robi zabezpiecza Folia newralgiczne punkty , np. progi , miejsce składania pasów, okolice klamki , tylny zderzak , elementy plastikowe i Generalnie tam gdzie pasażer może narobić szkód. Na fotele zakłada zamówione specjalne pokrowce szyte z grubszej tkaniny itp itd. Wymienia olej przepisowo - wszystkie płyny ekspolatacyjne , filtry ,gdzie drobna rysa na karoserii wprowadza go w zadumę i smutek ? gdzie on dba o o ogólna satysfakcje klienta włącznie z bezzapachowym wnętrzem . Jest takie powiedzenie że jak auto stoi to ...to psuje się bardziej jak to jeżdżone. Coś w tym jest.... w myśl zasady rzeczy nie używane...stają się bezużyteczne. do czego zmierzam..... Czy auto kupione po leasingu gdzie było kierowcy mających swój styl jazdy i mających w du..pie ten pojazd czy Tego po taxi który uważał swój samochód jak swoja część zycia i warsztat?
Pozdrawiam