Znaczy jest to już sprawdzone, że wynajmowanie jest tańsze od kupowania, czyż nie? Bo przecież raczej nie wynajmują tylko dlatego że takie mają widzimisię tylko najwyraźniej jest to tańsze.
Wynajem nigdy nie będzie tańszy od kupienia. Wynajem to po prostu inna forma pożyczki, tylko że w odróżnieniu od leasingu, czy kredytu, po umowie rzecz/nieruchomość nie przechodzi na twoją własność.
Różnica pomiędzy leasingiem a najmem przy samochodach obecnie jest mniej więcej, dla 4 letniej umówy: leasing 130%, najem 140-150% wartości pojazdu (mówię o pełnym koszcie auta z wykupieniem po umowie), przy czym najem zazwyczaj zawiera koszty serwisu.
A co do mieszkań - w Warszawie, raczej na obrzeżach 40m2 to koszt jakieś 450k. Taki kredyt zaciągnięty od dzisiaj na 25lat to jakieś 3500zl miesięcznie plus 45 tysięcy na start. Do tego dochodzi jakieś 500zl czynszu (chociaż bywa jak u mnie, że za 45m2 pobierają 790zl czynszu), ale załóżmy, że w 4k się zmieścisz. Takie mieszkanie wynajmiesz za 3000-3500zl w zależności od stanu. Wydawało by się, że wynajem tańszy, ale jesteśmy akurat w specyficznym momencie na osi czasu, gdzie liczba wniosków kredytowych spadła o 75%.
Z reguły wlasisciel mieszkania, który wynajmuje za 3500zl, kupił to mieszkanie rok temu, albo wcześniej i nie za 450 tysięcy, tylko za 350, i kredyt ma oprocentowany nie 10, a 7% więc tej raty płaci 2800zl. Doliczając te 500zl opłat, to i tak wychodzi niby 200zl do przodu, ale nawet jakby wyszedł na 0, albo dopłacał 100-200zl, to i tak, ktoś mu spłaca mieszkanie, które za 25 lat za darmo będzie jego. W praktyce, to może się to wydarzyć dużo wcześniej, bo A) w ciągu nawet 10 lat jego pensja pójdzie do góry, więc zacznie nadpłacać raty, bo im wcześniej spłaci, tym mniejszy koszt kredytu, B) wynajem za 10 lat będzie dużo droższy niż jest obecnie.