Może dorzucę moje 3 grosze jako praktyk: żeby doczyścić dolot z takiego np. D4D po przebiegu rzędu 200kkm potrzebuję kilkanaście godzin w myjce ultradźwiękowej, gdzie jest dość mocna chemia, kilkaset watów grzałki i kolejne kilkaset generatorów mikrodrgań (czy ultradźwięków - jak kto woli). Płukanki do silnika są na mocnych rozpuszczalnikach, a i tak na duże ilości nagaru nie pomogą i trzeba rozbierać, skrobać, wydłubywać, itp.
Porównajcie sobie to teraz z bezinwazyjną technologią, która coś tam wpuszcza w dolot i to coś niby coś rozpuszcza, myje duszę i czyści portfel. A musi być na tyle delikatne, że nie wpływa na proces spalania (żeby nie zadławić ani nie wysadzić silnika w powietrze). Czyli myje, ale jednak nie zupełnie i nie do końca, a właściwie wcale.
Także jeśli ktoś ma luźną gotówkę, z którą nie ma co zrobić, to lepiej kupcie dziecku słodyczy albo zatankujcie lepszego paliwa.