Testuje auta od 17 lat. Pierwszy aktywny tempomat poznałem przy Lexusie 600h w 2008 r. I myślałem ze to kosmos. Po 3 latach golf miał o niebo lepszy. Ale zasada jest jedna. To są systemy wspomagające, które nie zwalniają z myślenia. Podobne sytuacje miałem czy to BMW 7 czy S klasie. To nie jest autonomiczna jazda, ale tylko system wspomagający. Błędy i zle i interpretacje sytuacji na drodze zdarzają,sie w każdej marce. Z doświadczenia wiem ze w toyocie najlepiej działa to jak masz ustawiony aktywny tempomat na 3 kreski, czyli max. Dziś tez miałem sytuacje, ze sie zagubił. Jechałem 100 km/h i auto,przede mną zmieniło,pas. 300 m dalej był korek. Corollla zapoerdalala równo i juz sam wyczułem, ze jedyna reakcja bedzie ostrzeżenie na head up, ze kolizja. Wiec sam hamowałem, nie licząc na reakcje systemu. Te same przypadłości dotyczą innych Marek. Osobiście uważam, ze najlepszy system ma Hyundai, działa wybitnie szybko a samo hamowanie na aktywnym tempomacie jest wyjatkowo płynne. Ale i on sie gubi. Wiec trochę zimnej głowy. Mamy systemy które pomagają, ale to nie zwalnia z myślenia. Aczkolwiek przynwspomianym LS600 h w 2008 r. byłem w szoku, ze zareagował szybciej niż ja zauważyłem zepsute auto na lewym pasie, które stało. A byłem bardzo,skoncentrowany na tym co przede mną. Wiec to jest tak, ze technologia pomaga, ale nie zawsze i nie w każdych warunkach. Wiec respekt i myślenie to podstawa. Nie ma tak, ze mam auto z systemami i one zrobią wszystko za mnie. One prewencyjnie pomogą, wspomogą, ale nie zawsze. I toyota niczym tu nie ustępuje innym markom. Tak to,działa poki co.