Panowie, dajcie już spokój. Nie żyjemy za kołem podbiegunowym, żeby lać 0W i co rano rozpalać ogień pod silnikiem. Żyjemy w strefie umiarkowanej, rzekłbym nawet, że dość ciepłej, więc jeśli Wy macie obiekcje do 10W, to co ma powiedzieć (i zalać) jakiś Sasza z Murmańska, czy inny Norweg, palący swoją eko-Camry przy temperaturach niewystępujących w naszym kraju wcale lub pojawiających się raz do roku na kilka godzin w jakiejś kotlinie.
Normy olejów, do których się tak bardzo przywiązujecie są dla ekologów (głównie) i tego, żeby Wam (a raczej producentowi w czasie testów homologacyjnych) mniej paliło, spełniając w laboratoryjnych warunkach taką czy inną normę.
Jeśli ktoś rzeczywiście się boi o silnik, bo go łoi do nieprzytomności, to po pierwsze kupił zły model auta a po drugie powinien nalać zupełnie co innego niż podaje instrukcja.
Zaraz (a właściwie już) Wam wprowadzą 0W8 a później 0W4, i wtedy też będziecie lamentować, że ktoś Wam zalał 0W20 czy 0W16 i silnik nie odpali ?